„Tak niewiele czyni tak wiele”. Okiem ratownika podczas finału Praskiego Konkursu Szkół Podstawowych z Pomocy Przedmedycznej „Pięć złotych minut – z nami bezpieczniej”

Jednym z kluczowych zadań podczas tego finału była „stacja resuscytacji”. Na trzech stanowiskach, przy użyciu nowoczesnych fantomów Little Anne QCPR, posiadających wszystkie niezbędne elementy odzwierciedlające anatomię i fizjologię dorosłego człowieka, aby zapewnić odpowiednią jakość podczas ćwiczeń resuscytacji, a dzięki informacji zwrotnej jeszcze bardziej zaangażować uczestników, począwszy od szkoleń w czasie realistycznych treningów podstawowych umiejętności z zakresu RKO, aż po samą rywalizację podczas finału.

Od przeszło dwudziestu lat, będąc związanym z zawodowym ratownictwem medycznym na różnych szczeblach, od pracy jako ratownik medyczny w ambulansach, później jako szef tych zespołów, instruktor BLS, szef wyszkolenia ratownictwa, krajowy koordynator, miałem okazje zdobywać doświadczenie nie tylko w ramach standardów postępowania w obszarze medycznych czynności ratunkowych czy zarządzania w ratownictwie. Dla mnie jedną z największych zdobytych wartości jest możliwość kontaktu z innymi ludźmi. Nie tylko podczas niesienia pomocy w codzienności pracy, ale także podczas szkoleń, wykładów, seminariów czy pokazów. Dziś wiem, że mogąc dzielić się swoją wiedzą jako instruktor, pośrednio i w sposób realny przyczyniam się do niesienia pomocy poprzez tych, którzy tę pomoc niosą, świadków na miejscu zdarzenia. Nie ma dolnego limitu uczenia się i zgłębiania wiedzy z zakresu Pierwszej Pomocy, a jedyną barierą jest umiejętność przekazywania tej wiedzy przez instruktora w zależności do grupy odbiorców. Zdecydowanie trudniej uczy się dorosłych, posiadają już swoje doświadczenie, często wewnętrzny opór, błędne przekonania i słabą motywację. Zupełnie inaczej jest z dziećmi i młodzieżą. Śmiem stwierdzić, iż jest to swoisty nieoszlifowany diament, dlatego uwielbiam z nimi pracować. Było mi tym bardziej miło, gdy prezes Fundacji Prometeusz zaprosił mnie po raz kolejny do tego projektu.

Same dzieciaki, uczestnicząc w autorskim projekcie Fundacji Prometeusz „Pięć złotych minut – z nami bezpieczniej”, nie tylko zdobyły wiedzę przy wykorzystaniu nowoczesnych metod aktywizujących, opierając się na rzetelnej wiedzy Europejskiej Rady Resuscytacji, jako standard w całej Europie będącej podstawą działania zawodowego ratownictwa medycznego, ale także mogły w sposób nieograniczony nabywać umiejętności praktyczne, tak ważne przy prowadzeniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej podczas zatrzymania krążenia. Może to slogan, ale jakże żywy: „trening czyni mistrza”. Od samego początku szkoleń dzieci kluczową rolą wszystkich instruktorów było zbudowanie w uczestnikach silnej motywacji i wiary we własne umiejętności co do sensu i zasadności prowadzenia RKO. I to się udało. Podczas ćwiczeń w czasie kursów odpowiedzialność za poprawność wykonywania treningu RKO ciążyła na instruktorze i była uzyskiwana jedynie na podstawie obserwacji. Wykorzystując podczas realizacji programu i samego finału nową wersję fantomu Little Anne QCPR, pozwoliło nam na bieżącą kontrolę poprawności wykonywanego treningu RKO poprzez technologię QCPR dostępną na urządzeniu mobilnym. Jakość wykonywanych czynności ratowniczych oraz efektywność szkoleń dzięki ciągłej kontroli została znacznie zwiększona, co było widać bezpośrednio podczas finału. Wiem doskonale, jak ciężko prowadzi się efektywnie uciskanie klatki piersiowej w walce o życie człowieka, ile kosztuje potu i fizycznego zmęczenia, by utrzymać minimum krążenia krwi, które dotleni mózg w czasie resuscytacji, czemu ważne są zmiany i czas na odpoczynek po dwóch minutach RKO. Przeciętnie zawodowy ratownik medyczny osiąga wynik 75% skuteczności w ramach efektywności uciskania klatki piersiowej. Patrzyłem z niedowierzaniem i pełen dumy na dzieci w wieku 10-12 lat, które po dwóch minutach RKO osiągały wynik na poziomie 97%. Wniosek, jaki mi się nasuwał, jest tylko jeden. Trening, trening, trening. Z badań naukowych Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (AHA) wynika, że kluczowym działaniem świadków przed przybyciem zespołów ratownictwa medycznego na miejsce zdarzenia do osoby, u której wystąpiło nagłe zatrzymanie krążenia, jest efektywne uciskanie klatki piersiowej. Wykonywanie RKO w sposób realny zwiększa przeżywalność do ponad 60%. Wniosek nasuwa się sam; lepiej robić cokolwiek, niż stać biernie i nie robić nic. W jednym zdaniu, tak niewiele czyni tak wiele. Ten finał „Pomoc to moc” pozostawiam w mej pamięci w przekonaniu, że każdy z jego uczestników potrafi dużo więcej od statystycznej grupy pasażerów warszawskiego metra. Tym bardziej warto to powtórzyć, kto wie, może za rok.

Ryszard Stykowski

specjalista ratownictwa medycznego

Comments are closed.