SOR jest piekłem nie tylko dla pacjentów. Także dla lekarzy, pielęgniarek i ratowników

- Jeśli jakiś minister przyjechałby na SOR i najpierw poczekałby godzinę albo dwie do badania kwalifikacyjnego, triage’u, zakwalifikował się do jednego z pięciu kodów priorytetowych ze względu na stan zagrożenia życia, a potem – w zależności, w której strefie by się znalazł – znów poczekał osiem godzin na wyniki badań, to na SOR-ach szybko by się coś zmieniło. Teraz jest tak, że minister, jego rodzina czy znajomi ani chwili nie czekają. Są VIP-ami - mówi w wywiadzie dla DGP Bartłomiej Paprocki, ratownik ze Szpitalnego Oddziału Ratowniczego w warszawskim Wojskowym Instytucie Medycznym.

Więcej na gazetaprawna.pl.

Comments are closed.